PODZIEL SIĘ
bania agafii

Wspominałam już, że niedawno wróciłam z krótkich wakacji w Bułgarii. Przetestowałam wtedy organiczny olejek do kąpieli, a relację z tego testu mogliście przeczytać tutaj. Oczywiście nie była to jedyna nowość, jaką ze sobą zabrałam. Jak myślicie, co jeszcze przykuło moją uwagę?

Postanowiłam zabrać ze sobą maseczkę do ciała, ponieważ zawsze brakuje mi czasu na stosowanie tego typu produktów. Wybór padł na czarną torfową maskę do ciała marki Bania Agafii. Dlaczego? Po pierwsze ze względu na pojemność, którą można wziąć do samolotu (100ml). Po drugie ze względu na czystą ciekawość. Czarna maska do ciała zapowiada się bardzo interesująco.

Czarna torfowa maska do ciała marki Bania Agafii

Maseczka uważana jest za kosmetyk luksusowy, ponieważ posiada 4 drogocenne składniki aktywne: glinka katomska, ekstrakt czarnego torfu, olej bylicy pospolitej, organiczne ekstrakty islandzkiego mchu i arcydzięgla. Producent obiecuje, że jest to produkt stymulujący komórki do odbudowy, wygładzający i antycellulitowy. Patrząc na właściwości składników aktywnych, rzeczywiście tak musi być.

Konsystencja

Na początek napiszę o konsystencji, ponieważ większość z Was może mieć takie same obawy, jakie ja miałam. Najbardziej bałam się tego, czy czarną maskę będę mogła łatwo zmyć z ciała. Okazało się, że tak. Konsystencja jest typowo kremowa, ładna i bardzo gładka. Maska dobrze wygląda na skórze. Zasycha nie za szybko i nie za wolno. Kolor ma bardziej szary niż czarny, ale to dobrze, bo jest naprawdę ładna.

Zapach

Fajny, ziołowy i bardzo naturalny. Utrzymuje się na skórze nawet po zmyciu maski.

Działanie

Przede wszystkim nie uczula! Widocznie zmiękcza i wygładza naskórek. Czy zwalcza cellulit? Na pewno trochę tak, bo po maseczce zauważyłam wyraźną poprawę, ale stosuję również inne kosmetyki na cellulit, więc to też biorę pod uwagę.

Wydajność

Ja stosowałam ją na uda, brzuch i pupę i 1 saszetka wystarczyła mi na 6 użyć. Bardzo dobry wynik jak na produkt za 9 złotych. W internecie przeczytałam, że dziewczyny, które stosowały ją na całe ciało, miały jedną saszetkę na 3 użycia.

Jest to kolejny rosyjski kosmetyk, który spełnił moje oczekiwania. Nadal jestem zachwycona formą saszetki, która przydaje się nie tylko podczas podróży i lotu samolotem, ale również na co dzień, szczególnie w przypadku takich kosmetyków, których za często nie używamy. Nie wspomniałam w dzisiejszej relacji z testu o wyglądzie opakowania. Jest podobne do innych produktów tej marki, czyli bardzo gustowne i nadające się na prezent. Polecam!

[Głosów:0 Średnia:0/5]